strona główna    aktualności    gospodarka    serwis     przewodnik     sport    Kultura      oświata 

 Forum   CHATroom   startuj z www.katywroclawskie.com  dodaj nas do ulubionych
            CHATroom    Forum 
wtorek , 7 lipca 2020 
imieniny:  Cyryla, Metodego 
http://www.takierzeczy.pl/
- r e k l a m a -
  STRONA GŁÓWNA  KULTURA  Gdzie są donkiszoci naszych lat?
   MENU
aktualności
archiwum
słowo
dźwiek
obraz
propaganda
   SONDA
Jak oceniasz działalność kąteckiego GOKIS-u
pozytywnie
negatywnie
trudno ocenić
 
Oddanych głosów:  425
pokaż wyniki
   NEWSLETTER
100% informacji o Kątach Wrocławskich w naszym biuletynie. Po prostu musisz go mieć!
Biuletyn już otrzymuje:
1048 osób!
  
  
informacje dodatkowe
archiwum
dział redaguje:
Łukasz Bieliz




Gdzie są donkiszoci naszych lat?
2009-02-19 | 20:31:46


- R E K L A M A -

"Gdzie są donkiszoci naszych lat?"

To nie będzie kolejny tekst o ważnym wydarzeniu gospodarczym czy politycznym, nie będzie miał też charakteru prezentacji kontrowersyjnej postaci, ani ciekawego miejsca. Jednak postaram się pokrętnie wepchnąć do swojej pracy wszystkie wyżej wymienione elementy.
Motywem przewodnim tego reportażu z założenia ma być kultura, której nie znasz. Potocznie mówi się o nich młodzież, jednak sami zainteresowani znajdują bardziej artystyczne określenia samych siebie. Straight Edge, Anarcho-Punx, R.A.S.H., S.H.A.R.P., G.N.W.P., ATTAC, Squatersi, IP, IU, Masa Krytyczna, ruchy anarchistyczne, pro-ekologiczne, feministyczne, liberalne, lewicowe, antyfaszystowskie, anty/alterglobalizacyjne itd. Każdy z wymienionych odłamów młodzieży byłby dobrym tematem na wielotomowe książki, jednak o nich nikt nie chce pisać. Nie chcą z nimi rozmawiać, nie traktują ich poważnie, nie rozumieją, nie chcą słuchać.
Dobry początek powinien zawierać cytat. To taki punkt zaczepny, który będę mógł przywołać na końcu tego tekst, żeby klamrą scalić chaotyczną całość. Ważne, żeby w teksie pojawiły się nazwiska, bo autorytety podnoszą poziom autentyczności tekstu. Posłużę się słowami Pawła Pawłowskiego, który poetą nigdy nie zostanie nazwany:

"Co nas przywiodło tutaj?
Nie chciwość, sława, ni głupota
Przyszliśmy tu, bo nasze otwarte oczy nie widzą innej drogi
Co nas przywiodło tutaj?
Nie poklask, chwała, ni chęć zemsty
Jesteśmy tu, bo nasze otwarte oczy nie mogą znieść tego widoku"



"Lepiej umrzeć na wyprostowanych nogach, niż żyć na zgiętych kolanach"

(fragment tekstu, w którym autor wprowadza dynamizm)

SMS od Ewy: "Na PKP jest 40, zaraz ruszają. Idziemy na Bema. Feriogaj czysty". Dziewczyny spacerują po mieście, są naszymi oczami. Idziemy pojedynczo lub dwójkami. Nie możemy skupiać na sobie uwagi innych, zwłaszcza dzisiaj. Koło Galerii Dominikańskiej jest nas już dwudziestu. Niepotrzebnie złączyliśmy się w tak dużą grupę.
-Parami idziemy w kierunku głównego wejścia, odstępy co 20 metrów! -Iwan jest dobrym strategiem. Swoje doświadczenie demonstrował mi kilka miesięcy temu, ściągając z siebie bluzę.
-Tobie nikt nie sprzedał kosy? - trzy grube pasy jaśniejszej skóry na jego brzuchu i boku wyglądały odrażająco. Pamiątki z bitew, które ma już za sobą. Dzisiejsza będzie większa. Tym razem spotkamy się z nimi otwarcie.

Po mieście jeżdżą cztery samochody, w nich chłopcy z Torunia i Warszawy. Poza naszą grupą jeszcze 7 podobnych, łącznie ok.150 osób. Wszyscy przyjechali do Wrocławia w jednym celu: bronić tego miasta przed faszystami.

Kuba ma zawsze ten sam grymas na twarzy. Wygląda na bardzo zmartwionego. Zmarszczone brwi i kąciki ust delikatnie spadające ku dołowi. To jest jego maska, którą zamiast przyłbicy zakłada przed wojną. Ja jestem spokojny. To moi ludzie, z nimi jestem bezpieczny.

Nie zdążyliśmy się podzielić na mniejsze grupy, kiedy pierwsza linia już zobaczyła brunatnych idących w naszą stronę.

Wziąłem głęboki wdech i zacisnąłem mocno zęby, zawsze tak robię w obawie przed ich utratą. Powietrze teraz pachnie inaczej niż przed momentem, jest tak gęsto, że aż ciężko się poruszać. A trzeba biec.
-A n t i f a! -Ja nie krzyczę, wolę słuchać w skupieniu. Ich głosy zawsze napełniają mnie energią. Czuję teraz chłód, skóra mi cierpnie. Żeby nie oszaleć w myślach recytuję Asnyka.

Miejmy nadzieję!... nie tę lichą, marną,
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.


Dobiegam. Nie spodziewali się nas. Myśleli, że spotkamy się przy Kościele na Piasku. Tam jest za dużo policji. Oddzieliliby nas od siebie. Z impetem wpadliśmy w tłum przebranych w mundury chłopaków. Na ramionach mają znak falangi. Nosząc go respektują nasze zasady. To Oni prowokują i udzielają bezsłownego poparcia naszemu zachowaniu. Wiedzą, do czego to prowadzi.

Miejmy nadzieję!... nie tę chciwą złudzeń,
Ślepego szczęścia płochą zalotnicę,
Lecz tę, co w grobach czeka dnia przebudzeń
I przechowuje oręż i przyłbicę.


Przechodnie z przerażeniem patrzą na teatr, którego finał rozgrywa się tuż przed głównym wejściem Galerii Dominikańskiej. Nie było czasu na założenie kominiarek. Pierwsze uderzenie.

Miejmy odwagę!... nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć z swego stanowiska.


Kopnąłem Go na tyle mocno, że upadł. Nie zdążyłem się odwrócić, poczułem tylko silne uderzenie w tył głowy. Boli. Teraz ja uderzam. Krew na moich rękach.

Miejmy odwagę!... nie tę tchnącą szałem,
Która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.


Kubę bije trzech. Odpycham jednego z Nich. On chce się podnieść. Kopię Go w brzuch. Patrzę na niego. Skąd w Nich tyle zła? Czy Oni nie widzieli ofiar holocaustu? Chcą doprowadzić do eksterminacji kultur, narodów, rodzin. Oni nienawidzą za coś, co jest od nas niezależne i niezmienne.

Miejmy pogardę dla wrzekomej sławy
I dla bezprawia potęgi zwodniczej,
Lecz się nie strójmy w płaszcz męczeństwa krwawy
I nie brząkajmy w łańcuch niewolniczy.


Stoję i głęboko oddycham. Podnosi głowę i patrzy na mnie. W Jego oczach jest coś szalonego, boję się Jego myśli. Dlaczego to robisz?

Miejmy pogardę dla pychy zwycięskiej
I przyklaskiwać przemocy nie idźmy!
Ale nie wielbmy poniesionej klęski
I ze słabości swojej się nie szczyćmy.


Jego oczy nie zdążyły mi odpowiedzieć. Iwan biegnie w Jego kierunku. Prawa noga wygięta w tył zastyga w mojej pamięci. Nagle po wszystkim. Napięty jak łuk zwalnia cięciwę i kopie Go w twarz. Oczy, od których oczekiwałem odpowiedzi zalała krew.

Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystoi w milczeniu się zbroić...


Jedzie policja. Trzeba uciekać. Sygnały. Nie mam już siły. Park Słowackiego. Ludzie patrzą na nas. Jesteśmy wśród drzew. Każdy biegnie w swoją stronę.

Lecz nie przestańmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość.


Wygraliśmy?

"Pogoniliśmy faszystów."

Manifesty społeczne na miarę Tetmajera, czy Solidarności już nie powstaną, nikt jednak nie powiedział, że umarły. Wszystkie organizacje młodzieżowe, które przytoczyłem na początku, działają w oparciu o indywidualne założenia, nie poddają się państwowej cenzurze, nie są dofinansowywane ze środków prywatnych inwestorów, nie opierają się na przymusie. Więc czym są? To niezależne, zdecentralizowane rzesze młodych osób, którym przyświeca ten sam cel: droga do wolności. Oni wiedzą, że nikt nie stanie w ich obronie, nie ufają systemowi socjalnemu naszego państwa. Żyją w przekonaniu, że wolność jest wartością nadrzędną, a każdy akt przymusu w postaci władzy państwowej, polityki wolnorynkowej w gospodarce, czy manipulacja naszym otoczeniem, tworzy dla nich zagrożenie, z którym należy walczyć. Jest to realna fala represji i nacisków, które towarzyszą im przez życie. Mimo zróżnicowanych potrzeb i ambicji łączy ich wola walki, która nie jest wyimaginowaną potrzebą ustalenia celu w życiu, lecz realną obroną przed atakami zindustrializowanego świata. Mahatoma Gandhi mówił do nich: to wy musicie być zmianą, którą chcecie zobaczyć na świecie.

"Polskie ulice to wojna"

W 1944 roku zagrożenie miało realne imię, którego nie wymawiano bez potrzeby, ale wiedziano jak z nim walczyć.

"Pełznie ukradkiem oporność 3-osobowa: ja, pędzel i farba biała - morowa to załoga, Do mnie należą tego miasta mury, kotwicą wydrapię buntu pazury."

To fragment piosenki, która w 2005 roku ukazała się na albumie "Powstanie Warszawskie" płockiej grupy muzycznej Lao Che. Mimo, że dramatyczny okres okupacji hitlerowskiej nie dotknął muzyków bezpośrednio, to dał im podłoże do nagrania całej płyty, która formą nawiązuje do tamtych czasów. Dzisiaj ulice polskich miast zamiast flag ze swastykami, czy transparentów z czerwonymi gwiazdami straszą nas bilbordami, reklamami koncernów i plakatami towarów, które manipulują z siłą równą propagandzie komunistycznej, czy nazistowskiej. Wśród rozmokniętego papieru z podobizną modelki, która podświadomie przemawia do ciebie, można zauważyć pazury buntu, które farbą w sprayu wypisał Kuba.

"Kto sieje nędzę ten zbiera gniew"

Tak krzyczy 24-latek na ulicy Legnickiej we Wrocławiu. Nie bezpośrednio. Wspierające się o doświadczenia z przeszłości kamienice Wrocławia umiejętniej i dosadniej głoszą manifest walczących o wolność. Kuba nie jest wandalem, ale walka konspiracyjna, podobna do tej z okresu pierwszej połowy dwudziestego wieku, zmusza go do tego.

- Nie jestem radykalny, jestem zdesperowany.
-A rodzice?
- Już dawno przestali wierzyć, że coś się zmieni. Sądzą, że skoro zagrożenie nie ma konkretnego imienia, to nie istnieje. Solidarność zamknęła złu drogę do naszego kraju. Ja widzę, że jest inaczej.

To nie jest jedyna jego praca we Wrocławiu i nie tylko państwu rzuca rękawicę pod nogi. Kuba jest wysokim, dobrze zbudowanym przedstawicielem klasy robotniczej, jak sam siebie określił. Ignorancja ze strony osób, które czują się bardziej doświadczone od niego irytuje go. Dziwi się bierności, którą przejawiają ludzie jeszcze niedawno represjonowani przed władze komunistyczne, a niekiedy jeszcze nazistowskie. Jest zagorzałym antyfaszystą i antykomunistą. Twierdzi, że polityka totalna jest złem, którego nie chce zobaczyć, bo nie ma niczego straszniejszego od wojny, chociaż codziennie sam musi stawać do walki z wrogiem, którego inni nie chcą zauważać.

-Kim jesteś?
-Straight edge (sXe), R.A.S.H., S.H.A.R.P., anarchistą; po części z każdego. Nie potrafię wrzucić się do konkretnej szufladki, bo utożsamiam się z każdą z tych grup.
-A co charakteryzuje każdą z nich?
-sXe to filozofia. Odrzucenie alkoholu, narkotyków, przypadkowego seksu.
-I nie brakuje Ci tego?
-Jestem uzależniony od muzyki, to mi wystarcza. Muszę myśleć jasno, nie chcę tłumić swojego mózgu i ciała używkami. R.A.S.H. (Radical Anarchist SkinHead), to ruch radykalnych anarcho-skinheadów, inicjatywa powstała, by stanowić radykalną alternatywę dla skrajnie prawicowych grup przejawiających nagminny rasizm i ksenofobię. Natomiast różnica między S.H.A.R.P.( Skinheads Against Racial Prejudice - skinheadzi przeciwko uprzedzeniom rasowym) jest bardzo płynna, więc nie muszę chyba przytaczać podstawowych założeń.
-Dlaczego walczysz?
-Nie potrafię biernie obserwować tego, co się wokół mnie dzieje. Ludzi eksmitowanych ze swoich mieszkań, za to, że nie mają na czynsz, kobiet samotnie wychowujących dzieci żołnierzy, czy po prostu rówieśników bez perspektyw. Działam jak partyzant i wyznaję zasadę, że każda kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym padaniem...

"Co można z tego zrobić?"

Miejscami, które aż pękają od sztuki ulicznej są squaty (opuszczone pustostany, zajmowane przez dzikich lokatorów). Tutaj dojrzewa młodzież, która nie znalazła innej możliwości wyrażenia swojej twórczości, czy przekonań. Utrzymują się ze sprzedaży wyrobów artystycznych, kolportażu prasy podziemnej, niektórzy pracują dorywczo. Każdy robi to co potrafi najlepiej, wszyscy realizują się w tej wspólnocie. Zazwyczaj weganie, antyglobaliści i pacyfiści. Potrafią z rzeczy, które konsumpcyjne społeczeństwo nazywa śmieciami tworzyć przedmioty codziennego użytku. Sami uprawiają warzywa, dbają o bezpańskie zwierzęta, poświęcają czas okolicznym dzieciakom. Majka mieszka na CRK (Centrum Reanimacji Kultury przy ul. Jagiellończyka) od kilku lat, wcześniej przebywała w dwóch innych wrocławskich squatach.

-Nie brakuje Ci domu?
-Jako pomieszczenia, czy jako rodziny?
-To zależy, czym dla Ciebie jest to słowo.
-Mój dom, tam gdzie stopy moje. Rodzina nie miała do mnie żalu. Wierzą, że wybrałam dobrze. Codziennie budzę się z poczuciem, że wypełniam ważną misję, która w efekcie pozwoli mi być zadowoloną z tego co robię.
-W takim razie, co takiego robisz?
-Zajmuję się dziećmi z okolicznych kamienic i blokowisk. Wiem, że brzmi to nieco banalnie, ale odczuwam rezultaty moich starań. Parę lat temu widziałam, jak grupa brudnych dzieci bawi się tym co znaleźli. Tłukli butelki i bawili się śmieciami. Typowe wielkomiejskie podwórko. Wpadłam na pomysł, żeby z tego szkła, które dosłownie zalewa bramy i okolice trzepaków zrobić mozaikę. Dzisiaj ściany naszej salki plastycznej zdobione są zbiorowym dziełem tych młodych artystów, a każda butelka, która się pojawi w okolicy szybko znika i ląduje u nas. Poza tym coraz mniej jest szkła, bo jak ludzie zobaczyli, że nie ma już tego syfu na trawnikach to zaczęli zauważać kosze.
-A co z akcjami edukacyjnymi?
-To nie jest tak, że my uczymy czegoś, po prostu przedstawiamy alternatywny punkt widzenia. Każdy dzieciak widząc butelkę myśli: alkohol, rozróba, pijany człowiek, "nasze" dzieciaki myślą: co można z tego zrobić?

Majka nie wygląda, jak osoba pozbawiona domu. Jest uśmiechnięta, schludnie ubrana i zadbana. Chodzi z dwoma psami, a od innych przechodniów odróżnia ją to, że nie patrzy pod nogi w szaleńczym tempie marszu w kierunku pracy, lecz w spacerując przygląda się architekturze wrocławskich kamienic. Nie zastanawia się nad przyczyną ich dewastacji, lecz myśli, co można z tego zrobić.

"Moloch"

"Setki manifestacji tłumionych przez policję i władze miasta w regionalnym zakresie, lub państwo, kiedy zasięg jest ogólnokrajowy. Jeżeli już sobie nie radzą, to nasyłają nazistów, którzy potrafią wszystko zniszczyć. A jeżeli przepędzimy ich, to ktoś dostanie kosę i tygodniami przygotowywana akcja nie odbywa się. Kiedy próbujemy nielegalnie to policja bije nasze dziewczyny, bo chłopaków się boją. Zamykają nam usta. Nasze rozmowy są podsłuchiwane, a miejsca spotkań obserwowane. Wpuszczają do naszych ekip szpicli, a za najmniejsze przewinienie dostajemy najwyższe kary. Udaje im się przechwytywać naszą bibułę. Drukarnie nie chcą z nami współpracować. Nachodzą nas w domach i na ulicach."
Ivan pochodzi z Białorusi. Studiuje na politechnice, a mieszka na wrocławskich squatach. Nie mógł wytrzymać w swoim rodzinnym kraju, poza tym nie chcieli go tam. Myślał, że w Polsce będzie mógł toczyć otwartą walkę z białoruskim reżimem, jednak rozczarował się.

-U was jest chyba jeszcze gorzej, bo wy nie zdajecie sobie sprawy z tego co się wokół was dzieje.
-Co masz na myśli?
-U mnie, na Białorusi, to ludzie wiedzą, że jest źle, a wy żyjecie z jakimś wyobrażeniem, tego co może być kiedyś i nie zauważanie, że wcale nie zmienia się na lepsze, tylko jest coraz gorzej. Ja całe życie się bronię i atakuję. Jeżdżę na anty-G8, manifestacje, organizuję strajki. Umrę z zaciśniętymi pięściami. Bo tego molocha trzeba pokonać zanim dorwie nas.
-Jakiego molocha?
-No tego z piosenki. To on zabija dzieci trzeciego świata, bo wasz Kapuściński o tym pisał, że nie ma pieniędzy na lekarstwo na malarię, czy AIDS, a coraz nowsze bronie powstają.

Moloch - moloch
Moloch - widmo molocha
Moloch - bez uczuć
Moloch - umysłu
Moloch - okrutny sędzia człowieka
Moloch - niepojęte wiezienie
Moloch - ze skrzyżowanymi piszczelami
Moloch - bezduszny areszt i kongres żalu
Moloch - potężny głaz wojny
Moloch - rządów za którymi szaleje tłum
Moloch - którego umysł to czysta maszyneria
Moloch - którego krew to strumienie monet
Moloch - którego palce to dziesiątki wojsk
Moloch - którego pierś to ludożerne dynamo
Moloch - którego ucho to dymiący grób
Moloch - którego oczy są tysiącami ślepych okien
Moloch - którego fabryki lśnią i rechocą we mgle
Moloch - którego anteny i kominy są koronami miast
Moloch - którego miłość to nadmiar nafty i kamienia
Moloch - którego dusza to prąd elektryczny i banki
Co za sfinks z cementu i aluminium, roztrzaskał ich czaszki, pożarł ich mózgi i wyobraźnię


Piotr Chmielewski


Piotr Klag  



- R E K L A M A -

- podyskutuj na ten i inne tematy na Forum.katywroclawskie.com -
KOMENTARZE(2)
Poniżej widzisz wszystkie opinie na ten temat.

Tak, żeby rozpocząć, to nieśmiało spytam czym się różni Antifa w swoim tropieniu i walce określonymi metodami z faszyzmem (którego upatrują nie tylko w różnych parafaszystowskich organizacjach ale wzorem np. Nigdy Więcej doszukują się go u zwykłych narodowców czy konserwatystów) od różnej maści wykolejeńców z Redwatch którzy widzą zagrożenie w zalewie lewactwa?

Metody? Podobne - siła. Cele? W jakimś stopniu walka z przejawami totalitaryzmu (z jednej strony faszyzm a z drugiej socjalizm w różnych odmianach).

Dlaczego lubimy tych, którzy walczą z faszyzmem a piętnujemy tych, którzy walczą z socjalizmem? Ja wiem że na zasadzie koszula bliższa ciału, poglądy lewackie przeważają na szeroko pojętej scenie hc/punk (która od jakiegoś czasu nie jest już tak homogeniczna jak była jeszcze kilka/kilkanaście lat temu) ale czy tak naprawdę jedni są lepsi od drugich? Ja dostrzegam zagrożenia płynące z obu stron, natomiast ciężko mi jest bezkrytycznie popierać antifę ze względu na metody.

Ciekawy jest również fragment o holokauście - szkoda że nikt nie wspomina o ofiarach lewicowych rewolucji - począwszy od Francji (Wandea), poprzez Rosję (chociażby głód na Ukrainie a trzeba jasno powiedzieć, że rewolucja w Rosji mogłaby przebiec nieco inaczej gdyby nie pomoc anarchistów na Ukrainie), Chiny, Kambodża, Kuba...

Dla mnie zarówno Redwatch jak i Antifa reprezentują pewne postawy, z którymi ciężko mi się zgodzić. Stoję w opozycji do jednych i do drugich. Dla mnie holokaust nie jest jedynym zagrożeniem - dla mnie zagrożeniem jest również możliwość utraty wolności dysponowania sobą i swoją własnością, czego życzą sobie m.in. anarchiści i lewacy z IP, LA, ATTAC i innych organizacji. Nie nazywałbym ich Don Kichotami, choć być może walczą z wiatrakami ale to na zasadzie maksymy Kisiela - socjalizm walczy z problemami nie znanymi w innych ustrojach. Myślę że bardziej trafne, zwłaszcza w naszej rzeczywistości, w której parlament zarówno krajowy jak i europejski stara się kontrolować jak najwięcej - od płac przez symboliczną już krzywiznę banana aż po najbardziej restrykcyjne przepisy urządzania własnego przedsiębiorstwa, byłoby porównanie do ludzi gaszących pożar środkami łatwopalnymi. To nie mityczny wolny rynek jest dzisiaj problemem - to jego brak. Przyczyn kryzysu należy upatrywać nie w swobodzie podejmowania decyzji ale we wpływie rządów na gospodarki krajowe.

Jak będę miał chwilę czasu napiszę o przeciwwadze zarówno dla różnej maści faszystów i nazistów, jak i socjalistów spod różnych znaków. Konserwatywny liberalizm, libertarianizm, a dla miłośników anarchii też się coś znajdzie. Coś innego niż Kropotkin, Bakunin czy mój ulubiony Noam "W tej chwili chciałbym wzmocnienia rządu federalnego" Chomsky.

P.S. Dobry pomysł z tymi felietonami!

2009-02-20 | 18:03:43 |  exec

Cieszę się, że to, co napisałem nie pozostało bez odzewu. Jednak wyczerpująca odpowiedź do tego, co Pan napisał wymagałaby kolejnego felietonu, który byłby zdecydowanie dłuższy niż tekst, którego dotyczył komentarz. Dlatego postaram się odpowiedzieć możliwie zwięźle.
1. Skupiłem się na opisie myśli, postaw i idei, którymi kierują się bohaterowie moje tekstu, co nie znaczy, że ich założenia każdemu muszą wydawać się słuszne.
2. Środowisko, z którym miałem przyjemność obcować, w równy sposób traktuje każdą formę zniewolenia (niezależnie od nazwy). Między faszyzmem, a komunizmem stawiają znak równości, ponieważ metody stosowane przez obie strony przed laty, są równie bezpardonowe.
3. Łatwo zauważyć, że w trakcie przygotowywania tego materiału chciałem wniknąć w to środowisko i poznać myśli ludzi, którzy je tworzą, dlatego efekt końcowy zakrawa o tekst propagandowy. Chciałem się z tego wycofać, ale doszedłem do wniosku, że będzie to ciekawy zabieg i celowo pozostałem przy takiej formie.
4. Odnośnie różnicy między antifą, a NOP-em, czy NS-ami, jest taka, jak między hitlerowcami, a Armią Krajową (oni również byli przeciwni czerwonym). To oczywiście skrótowa odpowiedź. Wnioski, jakie wyciągnąłem z wielogodzinnych rozmów.
Podkreślam, że w ostatnim punkcie wypowiadam się w imieniu grupy, którą reprezentuję w swoim tekście, co nie znaczy, że wszystkim tym założeniom ślepo hołduję.

2009-02-23 | 09:42:15 |  Piotr


Portal www.katywroclawskie.com informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu www.katywroclawskie.com. Portal www.katywroclawskie.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Przesłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu
UWAGA: z dniem 25-03-2009 przy każdym umieszczonym komentarzu będzie umieszczony adres IP komentującego

odsłon: 2262 | komentarzy: 2
dodał: Piotr Klag | 2009-02-19 | 20:31:46
Ten artykuł nie był modyfikowany
  
Jeżeli Twoim zdaniem ta strona zawiera błędy to kliknij tutaj i powiadom o tym fakcie administratora. Z góry dziękujemy!



-reklama-


  strona główna    aktualności    gospodarka    serwis     przewodnik     sport    Kultura     oświata 
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2003-2012 www.katywroclawskie.com & www.katywroclawskie.gmina.pl
projekt i wykonanie: Klag & C.o.

www.katywroclawskie.com ver. 2.1(build)


Materiały eksploatcyjne do drukarek i kserokopiarek - toner, tusz, głowica, bęben, developer, wywoływacz firm Xerox,Canon, Hewlett Packard - HP, Sharp, Minolta, Panasonic, Lexmark, Brother, Apple, Gestetmer, Lanier, Oki, Samsung, Konica, Kyocera, Mita, Nashuatec, Nec, Ricoh, Toshiba, Utax, Epson, NRG, Rex Rotary