strona główna    aktualności    gospodarka    serwis     przewodnik     sport    Kultura      oświata 

 Forum   CHATroom   startuj z www.katywroclawskie.com  dodaj nas do ulubionych
            CHATroom    Forum 
wtorek , 7 lipca 2020 
imieniny:  Cyryla, Metodego 
http://www.takierzeczy.pl/
- r e k l a m a -
  STRONA GŁÓWNA  KULTURA  STARSAILOR - recenzja płyt
   MENU
aktualności
archiwum
słowo
dźwiek
obraz
propaganda
   SONDA
Jak oceniasz działalność kąteckiego GOKIS-u
pozytywnie
negatywnie
trudno ocenić
 
Oddanych głosów:  425
pokaż wyniki
   NEWSLETTER
100% informacji o Kątach Wrocławskich w naszym biuletynie. Po prostu musisz go mieć!
Biuletyn już otrzymuje:
1048 osób!
  
  
informacje dodatkowe
archiwum
dział redaguje:
Łukasz Bieliz




STARSAILOR - recenzja płyt
2003-11-15 | 15:45:46


- R E K L A M A -

Zaliczani są do(bardzo popularnego dwa lata temu) nurtu nev-acoustic movement. Przedstawiano ich w jednym rzędzie z grupami Travis i Coldplay. Swą nazwę czterej dwudziestoletni muzycy zaczerpnęli z płyty Tima Buckley'a z 1971 roku. Bliżej im jednak do twórczości jego syna, tragicznie zmarłego Jeffa. Zresztą nigdy tych inspiracji się nie wypierali(bo nie ma czego).

Sukces przyszedł bardzo szybko. Nie zdążyli wydać jeszcze pierwszej płyty, a już zapraszano ich na największe festiwale w Europie. "Q" i "NME" okrzyknęli Starsailor nadzieją roku 2001, a chłopcy niemal natychmiast otrzymali propozycję tworzenia pod opieką EMI.

"Love is here" powstała w sześć miesięcy. Od razu trafiła na drugie miejsce brytyjskiej listy przebojów. Rozpoczyna się ona bardzo klimatycznie, pierwsze dwa utwory już zapowiadają coś wielkiego i robią ogromne nadzieje. Trzeci jest "Alkoholic", dość powszechnie znany w Polsce utwór o ojcu alkoholiku. "Lullaby" nie zaskakuje już. Trochę za bardzo ckliwy i piosenkowy nie przypadł mi do gustu. Od tego momentu płyta wycisza się odrobinę i coraz bliżej jej do "Grace" Buckley'a. Pianino w ósemce nieodparcie kojarzy się ze starymi westernami. W ogóle na całym albumie utrzymane jest ono w takiej konwencji. Mój najfajniejszy numer to tytułowy "Love is here". Ma dużą siłę przy- ciągającą, chociaż muzycznie wcale nie można go nazwać jakoś szczególnie wybitnym. Łagodnie sącząca się melodia bardzo uspokaja i wycisza. "Good souls" z lekko mantrową gitarą "najbardziej" odznacza się(ani razu nie pojawia się pianino) tą swoją, wyłącznie muzyczną szczęśliwością. Ostatni "Coming down", prawie całkowicie oparty na gitarze akustycznej ładnie podsumowuje całą płytę. No i ten niespodziewany koniec. Mamy tu jeszcze taką małą niespodziankę. Pan Walsh serwuje nam 30 sekundowe murmurando z rubasznym śmiechem któregoś z kolegów.

Bezsprzecznie siłą tego albumu jest głos Jamesa Walsha. Często mamy wrażenie, że wybuchnie on nagle płaczem albo zacznie przeraźliwiw krzyczeć. Wiem, niektórych to strasznie denerwuje, ale można się przyzwyczaić. W warstwie tekstowej wszechobecna jest miłość. Ta nieszczęśliwa, raniąca i deprecjonizująca człowieka. Chłopak ma 21 lat, a już tak wiele przeżył. Tylko współlczuć. Mało tu gitary elektrycznej, prym wiedzie ta akustyczna. I pianino, bez którego nie moglibyśmy mówić o jakimkolwiek czarze płyty. Bo ona jest magiczna, z odrobiną enigmatyczności i nadzieji. Na okładce widnieją tory zmierzające ku sloncu. Miałam nadzieję, że kolejne dzieła Starsailor będą nas do niego przybliżać.

Po dwóch latach: 8 września każdy mógł się przekonać, czy chłopcy pokonali następmy odcinek drogi. Płyta ma trzech producentów, skład grający nie zmienił się. Do instrumentów dołączyły natomiast skrzypce i wiolnczela. A wydawać by się mogło, że będzie piękniej. Niestety nie. Duży wpływ na tą zmianę miały sprawy osobiste. Muzycy znaleźli sobie wreszcie wymarzone kobiety, Walsh'owi urodziła się córka.Zapanowała radosć wokół nich. Wokalista już tak nie "płacze" śpiewając. Teksty napakowane są śmiesznymi truizmami. Czar prysł. Nie zabrakło ballad("White dove"), ale stały się one takie oczywiste. O wiele większą rolę powierzono perkusiście, to on nadaje tempo. Teraz przy tej muzyce spokojnie możemy sobie w coś postukać, a czasami i podskoczyć. Niby fajnie, ale przecież Starsailor to nie zespół do zabawy. Ja wcale nie chciałam, by nagrali drugą taką samą płytę, ale po co od razu świrować i robić z siebie przebojową grupę!? Sami sobie wyznaczyli funkcję, a teraz okazują się tak niekonsekwentni. W dodatku chłopcy zgubili gdzieś po drodze Jeffa, wyrzucili go z tego magicznego niegdyś pociągu. Słychać motywy zaczerpnięte z Elbow i Travisa, które są bardzo wyłapywalne, a harmonijka wsadzona czasami w jakiś utwór pochłania urok i nie wypuszcza go tak łatwo. Przy odtwarzaniu "łatwej ciszy" wciąż mam wrazenie, że skądś już te piosenki znam. Może z amerykańskich seriali lat 80.? Lubię tutaj "Music was saved", numer rozpoczynajacy. Trzeba przyznać, że tytułowy "Sielence is easy", choć nie grzeszy oryginalnością, łatwo wpada do głowy i siedzi tam bardzo długo, nawet gdy lekko się "przejada". I właśnie największą wadą płyty jest to, że bardzo szybko się nudzi. Chwalą ją natomiast za doskonałą produkcję, ale co po tym takiemu słuchaczowi, który się kompletnie na tym nie zna, a potrzebuje tylko emocji.

Nie będzie zbyt błyskotliwe to co napiszę, lecz jeżeli radość tak ma wpływać na Starsailor, to wolę, by męczył ich permanentny smutek. "Sielence is easy" nie jest złą płytą, ale uczyniła z nich dobry piosenkowo-rockowy zespół, których mamy już multum. To album do słuchania prawie wszędzie, a "Love is here" był szczególny, przydatny tylko czasami, w złych momentach, ale dający bardzo wiele. Nie zawsze szczęście jest rzeczą dobrą.

Więcej informacji znajdziesz na oficjalnej stronie zespołu:
www.starsailor.net
oraz na polskiej stronie zespołu:
www.starsailor.prv.pl

autor recenzji: Anna Bieliz



Piotr Klag  



- R E K L A M A -

- podyskutuj na ten i inne tematy na Forum.katywroclawskie.com -
KOMENTARZE(0)

   Nie ma komentarzy do tej wiadomości. Ty możesz być pierwszy !


Portal www.katywroclawskie.com informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu www.katywroclawskie.com. Portal www.katywroclawskie.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Przesłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu
UWAGA: z dniem 25-03-2009 przy każdym umieszczonym komentarzu będzie umieszczony adres IP komentującego

odsłon: 2296 | komentarzy: 0
dodał: Piotr Klag | 2003-11-15 | 15:45:46
Ten artykuł nie był modyfikowany
  
Jeżeli Twoim zdaniem ta strona zawiera błędy to kliknij tutaj i powiadom o tym fakcie administratora. Z góry dziękujemy!



-reklama-


  strona główna    aktualności    gospodarka    serwis     przewodnik     sport    Kultura     oświata 
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2003-2012 www.katywroclawskie.com & www.katywroclawskie.gmina.pl
projekt i wykonanie: Klag & C.o.

www.katywroclawskie.com ver. 2.1(build)


Materiały eksploatcyjne do drukarek i kserokopiarek - toner, tusz, głowica, bęben, developer, wywoływacz firm Xerox,Canon, Hewlett Packard - HP, Sharp, Minolta, Panasonic, Lexmark, Brother, Apple, Gestetmer, Lanier, Oki, Samsung, Konica, Kyocera, Mita, Nashuatec, Nec, Ricoh, Toshiba, Utax, Epson, NRG, Rex Rotary